O mnie          Kontakt

Dlaczego przestałam pisać

Emocje / 18 października 2015

Otworzyłam oczy o świcie, z nerwów drżały mi ręce. Nigdy nie potrafię nad tym zapanować, kiedy jestem sama po prostu okropnie drżą mi ręce – z nerwów i ze strachu. Nie oszukam ich ciepłą kołdrą ani kocem. Głowę można oszukać, ale dłoni nigdy.

dlaczegoZaparzam kawę. Nie mogę się doczekać, kiedy wystygnie, więc sączę ją w łóżku po kropelce, nieuważnie plamię poduszkę. Przytulam się do kubka. Czekam, aż Ciało się obudzi.

Nieme

Mogłabym odchylić zasłony i wpuścić do pokoju trochę poranka, ale Ciało kuli się i tuli. Uspokajam dłonie. Pod łóżkiem chowam papierosy na czarną godzinę, bardzo możliwe, że 5:30 to czarna godzina, więc na wszelki wypadek odpalam jednego. Do wyjścia zostało mi jakieś sto osiemdziesiąt minut, to bardzo dużo, mogłabym napisać tekst. Krążę po pokoju, sprzątam, szukam słów. Nadal drżą mi ręce. Włączam komputer i przez czterdzieści minut udaje mi się tylko postawić kilka niemych kropek.

Wychodzę z domu zniecierpliwiona. W drodze nagrywam na dyktafonie kilka zdań, podobno tak robią pisarze, którym drżą dłonie, nagrywają swój zachrypnięty głos na dyktafon, żeby podpowiadał im późnej ważne zdania, które można zapisać bez wstydu. Moje zdania są banalne, tandetne i oschłe. Nie poznaję swojego głosu.

W pracy dzwonię do niego i mówię o dłoniach. Prosi, bym spakowała najważniejsze rzeczy, podjedzie wieczorem.

Wieczorem rzeczywiście przyjeżdża i wiezie mnie na dworzec. Pachnie domem i uśmiecha się tak, jakby znał odpowiedzi na wszystkie pytania i niczym się nie martwił. Wsiadamy do pociągu do Gdańska. Mówi, że potrzebuję morza.

Onieśmielone

To, co mi robi, wymyka się słowom. Nie pyta o nic, tylko obejmuje ramieniem Ciało i opuszkami palców opowiada Mu niestworzone historie. Sami jesteśmy w tym pociągu, Warszawa oddala się leniwie, a ja pierwszy raz od dawna przestaję obsesyjnie szukać słów. Nie umiem nazwać tego, co mi robi – tych fal ciepła, spokoju i tego, że nagle Ciało jest jakby mniej osobne. Jestem maleństwem przy nim i drobnostką, ale kompletną. Zupełną. Skończoną. Słowa nie są potrzebne. Czasem, i czuję to po raz pierwszy, nie trzeba wyrażać i nazywać, wystarczy czuć dreszcz, kiedy on opuszkiem palca burzy tamę między nadgarstkiem a otwartą dłonią. Trzeba dużo czuć, żeby pisać. 

Nowe

Gdańsk budzi mnie o świcie. Oddycha spokojniej niż Warszawa, niczego nie oczekuje. Głaszcze mnie wiatrem po policzku. Dłonie nie drżą, przyglądam się im z niedowierzaniem. A potem czuję, jak on się budzi obok, jak głaszcze mi ramię, jak mi ugłaskuje świat i wszystko. Uspokaja mi dłonie. A potem parzy dla nas kawę (to może być dziś najlepsza kawa w całym Gdańsku) i każdym gestem mówi miłość i troskę. On się niczego nie boi – ani potworów, ani wojny, ani odrzucenia. Jest najsilniejszy na świecie. I rano, tą naszą kawą, codziennie od nowa uczy mnie dobrej miłości.

Takiej, którą ogrzewa się dłonie

i nadaje znaczenie wszystkim kropkom świata.







Previous Post

Agnieszka Kaczorowska: Chcę, by we mnie i przy mnie była klasa

Next Post

Świt



Dodaj komentarz