O mnie          Kontakt

Znajdź swoje miejsce na Ziemi

Emocje / 25 marca 2014

… a potem spakuj się i uciekaj.

Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio
Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio

Nie wiedziałam wtedy prawie nic o przywiązaniu. Ani o potrzebie wolności. O szukaniu siebie, właściwych wyborach, nic o samotności. Nie pisałam prawie wcale – bo i o czym, skoro żaden emocjonalny kataklizm nie odnotował wtedy jeszcze mojego udziału. Znałam tylko jedno miasto.  I nie wiedziałam nic o sobie.

To był chyba rok 1999. Wygrałam pierwszy w życiu konkurs plastyczny, nagrodę trzeba było odebrać w Warszawie. Rodzina pękała z dumy, 500 km w jedną stronę, żeby odebrać dyplom i parę drobiazgów. Nie pamiętam nic z tego wyjazdu. Tylko ogrom miasta. Gwar. Tajemnicę. I to, że na pocztówce do babci napisałam, że kiedyś tu wrócę.

Wróciłam w 2011. Obładowana torbami, entuzjazmem i całą masą marzeń, które za chwilę miały się spełnić. I spełniały się, nadal spełniają. Jedno po drugim. Bardzo powoli.

Umierałam ze szczęścia, że wreszcie udało mi się wyrwać z małego miasta. Prawie nie tęskniłam. Na całe tygodnie albo zamykałam się w moim mikroskopijnym, warszawskim kącie pisząc, albo biegałam za cieniem swoich ambicji, poznając nowych ludzi. Za wszelką cenę, nie wiedzieć czemu, chciałam zapomnieć o małym miasteczku na Dolnym Śląsku.

Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio
Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio

Aż przyszły rozczarowania. A rozczarowania zawsze kończą się w autobusie. Wtedy po raz pierwszy – w autobusie, który przywiózł mnie do domu.

Złote miasto

Nie chodzi o to, że się tu urodziłam. I też nie o to, że mieszkają tu moi najbliżsi, choć to kolejny pretekst, żeby tu wracać. Nie chodzi ani o wspomnienia, ani o cały wachlarz pierwszych razów, nawet nie o międzynarodowe płuczki złota co roku. Złotoryja jest inna. Po prostu inna od wszystkich miast, które zwiedziłam – w Polsce i na świecie.

Zawsze, kiedy brakuje mi siły, inspiracji, natchnienia, kiedy nie mam już o czym pisać albo czym zapłacić za czynsz, kiedy rozczarowuje mnie człowiek, czas, nieludzki system – wracam. Z powodu braku i nadmiaru, z rozpaczy, samotności, z nudy, ze złości, bo chcę uciec, bo znowu mi nie wyszło albo wyszło aż za bardzo – kiedy argumentów zgromadzi się już trochę, wracam. Zamawiam bilet, pakuję kilka rzeczy i robię sobie przerwę. Resetuję myśli, biegam, oddycham, rzadko się z kimś spotykam. No, może czasem. Nie upijam się, mniej palę, czuję się zdrowsza i mniej pewna swego. Odzyskuję ten rodzaj spokoju, który każdy może znaleźć tylko w jednym miejscu na Ziemi. Moim jest  Złotoryja.

Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio
Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio

Cudowne, małe miasteczko w południowo-zachodniej Polsce, nad Kaczawą. W średniowieczu ośrodek wydobycia złota, dziś miejsce corocznych Międzynarodowych Mistrzostw w Płukaniu Złota. Miejsce, w którym dorastają setki młodych ludzi, zastanawiając się, czy to, że są z małego miasta czegoś ich pozbawia.

Ze Złotoryi pochodzą m.in. znani dziennikarze Roman Kołtoń i absolutna duma – Mariusz Szczygieł. Za każdym razem, kiedy tu wracam, widzę ludzi, którzy mają w sobie pasję i wiem, że będą kolejni. Kolejni zdolni, wybitni, podziwiani. Ludzie, którzy wyrośli w trudnych warunkach małego miasta, a z drugiej strony – w miejscu niezwykłym. W najstarszym mieście w Polsce (prawa miejskie – 1211 r.), na terenie naznaczonym historią i pięknem Dolnego Śląska.

Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio
Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio

 

Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio
Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio

 

Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio
Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio

Sporo się tutaj zmienia, ale sytuacji politycznej w Złotoryi komentować nie będę. Przynajmniej na razie. Dumą napawa mnie jedynie fakt, że dzięki niektórym mieszkańcom tego miejsca – coraz więcej ludzi tu wraca, by odetchnąć. Coraz więcej osób, również spośród moich znajomych w Warszawie, odkrywa to miasto dla siebie – przyjeżdża,  nabiera sił i inspiracji. Dzięki organizowanym przez Bartka Łosia zlotom fanów Ewy Farnej  wielbiciele charyzmatycznej wokalistki mogą, przy okazji spotkania, poczuć niezwykłą atmosferę tego miejsca. A potem tu wracać :) Bo Złotoryja to miasto, które nie daje o sobie zapomnieć.

Ten post jest sponsorowany tylko przez moje ugłaskane nerwy, szczęśliwe płuca i wdzięczne oczy:) Znowu wróciłam na chwilę, na kilka dni, żeby się oderwać od wszystkiego, co warszawskie. Ale gdy tylko poczuję, że wypoczęłam wystarczająco i nuda zagląda mi do pokoju, natychmiast spakuję się i wrócę.

Przyjedź tu kiedyś, odetchnij, odkryj magię. Albo znajdź inne miejsce, które będzie tym jedynym, energetycznym rajem. Znajdź, posmakuj, a potem spakuj się i wyjedź. Kiedy wrócisz, dostrzeżesz coś więcej.

Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio
Fot. Maciej Denenfeld, Rimlight Studio

Piękne zdjęcia, ilustrujące ten tekst zostały wykonane przez Macieja Denenfelda (Rimlight Studio  – rimlightstudio.com) dla Villi Greta (villagreta.pl). 

Złotoryja dzisiaj tonie w deszczu, dlatego mam dla Was również zdjęcie Kajetana Kukli:

1461410_562841020505808_60454453_n
Fot. Kajetan Kukla

Jak Wam się podoba Stolica Polskiego Złota? :)







Previous Post

Pomóż małemu grubaskowi przygotować się do biegania

Next Post

Nie śmieszy mnie teledysk Masłowskiej



Dodaj komentarz