O mnie     Reklama     Kontakt

Her – recenzja niezwykłego filmu

Rozrywka / 15 lutego 2014

Wirtualny związek i bardzo realna samotność. Nieszablonowa historia o poszukiwaniu miłości – opowiedziana w tak odpowiednim momencie, przy akompaniamencie tak pięknej muzyki, o krok od wielkiej technologicznej rewolucji. 

5 nominacji do Oscara, Złoty Glob za najlepszy scenariusz, nagroda Gildii Amerykańskich Scenarzystów. Przez cały dzień zbieram się do napisania recenzji tego filmu. Kilkanaście razy siadałam do pisania i nagle, w pół refleksji, traciłam wątek. „Her” widziałam wczoraj. I do teraz nie mogę zebrać myśli.

HerTo historia, która (jestem przekonana) może się wydarzyć już za jakieś dwadzieścia-trzydzieści lat. Może mniej, może więcej. Ale z całą pewnością (niestety czy stety?) przyszłość może wyglądać tak, jak obraz Spike’a Jonze.

Theodore Twombly jest pisarzem. Pisze listy w redakcji serwisu BeautifulHandwrittenLetters.com, ale od jakiegoś czasu nie sprawia mu to przyjemności. Żyje samotnie i mimo, że w listach przekonująco opowiada o uczuciach i rozwiązuje emocjonalne zawiłości, w życiu osobistym ma z tym problem. Stale szuka, tęskni, pragnie – sam do końca nie wie, czego. Wszystko się zmienia, kiedy w jego futurystycznym (ale jakże nam bliskim!), technologicznie zaawansowanym świecie pojawia się inteligentny system operacyjny, który doskonale dopasowuje się do użytkownika. I zaspokaja wszystkie jego potrzeby.

OS1 Theodore’a ma na imię Samantha. Jonze nadał jej piękny, kobiecy głos Scarlett Johansson. Dał jej wrażliwość, poczucie humoru, troskliwość, zadziwiającą zmysłowość i ciekawość świata. Mimo braku ciała – uczynił ją najbardziej kobiecym systemem operacyjnym, jaki tylko jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. A potem opowiedział wyjątkowo realistyczną historię o miłości człowieka i maszyny, a raczej – historię o emocjach, które nie dają się zamknąć w ramach i zaprogramować.

Wszystko mnie w tym filmie urzeka; doskonała ścieżka dźwiękowa, scenografia, przepiękne, pastelowe zdjęcia, genialna (!!!) obsada (Joaquin Phoenix, Amy Adams, Rooney Mara), głos Scarlett, a przede wszystkim historia. Nieszablonowa, poruszająca, smutna.

Jak bardzo można być spragnionym uczucia, by zadowolić się tylko głosem? Jak ważna w miłości jest fizyczna bliskość i czy jej brak, rozpalanie raz po raz niezaspokojonego pragnienia, może doprowadzić do obłędu? Czy rzeczywiście łatwiej jest darzyć uczuciem kogoś, komu nie możemy spojrzeć w oczy i czy to aby na pewno jest miłość?

Czy można zakochać się w kimś, kogo nawet nie możemy złapać za rękę?

Banalne pytania? Możliwe. Ale Jonze w „Her” stawia je z wielką klasą. Nie moralizuje i nie ocenia. Opowiada spokojnym głosem Phoenix’a o uczuciach, tęsknotach, dylematach, które i tak przecież w końcu przyjdzie nam przeżyć. W przyszłości.

P.S Chciałabym napisać więcej o poszczególnych scenach tego filmu, ale nie chcę Wam zabierać frajdy z oglądania :)) Ale te tematy, tak aktualne, będą się tu powtarzać – obiecuję. Przecież wiem, że Tobie też zdarzyło się przeżyć tę niezwykłą fascynację kimś, kogo nigdy nie widziałeś…







Previous Post

Wielcy nigdy nie śpią

Next Post

10 sposobów na to, by działać efektywniej





To też Ci się spodoba

  • Edi

    myślałam, ze tylko ja nie jestem w stanie przestać o nim myśleć (: Oscar za scenariusz murowany!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Aś S.

    Mi się zdarzyło przeżyć to, o czym piszesz. I ten film dokładnie obrazuje wszystkie emocje z tym związane….najgorzej, jeśli tam po drugiej stronie jest człowiek tylko ze zupelnie inny niz to sobie wyobrażaliśmy….

  • Marta

    swietny film, swietny tekst!!

  • Świetny film, jeden z lepszych, jakie ostatnim czasem widziałam. Niezapomniany. To prawda, nie ma co psuć frajdy innym, niech go odkrywają dla siebie.

  • Ostanio dużo czytam blogów, stron a także bywam na forum dyskusyjnym gazety.pl.
    Ta strona mnie bardzo zaciekawiła, dodałam sobie ją do ulubionych. Pozdrawiam Anita :)
    Nie gram w darmowe gry flash na facebooku!

  • Kasia Grzejda

    Jak dla mnie świetny pomysł na film, niestety momentami akcja bardzo się przeciąga i zwyczajnie powiewa nudą

  • VQ

    uhm – „człowiek, którego nikt nie dotyka przestaje istnieć”. uwielbiam ten film.