O mnie          Kontakt

Krótki list do mężczyzny mojego życia

Emocje / Związek / 19 kwietnia 2015

Zrobiło się zimno. Nie klnij pod nosem, wiem, że nic tego nie zapowiadało, miała być wiosna i wszystko miało być już dobrze. Straszny z Ciebie nerwus! Daj już spokój. Z zimnem już tak zawsze – przyłazi, kiedy się go nie spodziewasz. Był taki wiersz Poświatowskiej; bądź przy mnie blisko, bo tylko wtedy nie jest mi zimno. Co ja Ci mogę teraz powiedzieć? Noś ciepły płaszcz. Dbaj o siebie – dopóki ja nie mogę tego robić.

List do mężczyzny mojego życiaWszystkie Twoje herbaty stygną. Z rozpędu zawsze zaparzam dwie, Twoja stoi nietknięta. Ciągle się spóźniasz, ale nie mam Ci tego za złe. Ja też wiecznie jestem w niewłaściwym miejscu i czasie. Wiesz w ilu mężczyznach widziałam już Twoją twarz? Zdarzają mi się pomyłki.

A Ty? Śpisz czasem w niewłaściwych łóżkach?

Może nie powinnam Ci o tym mówić, ale był kiedyś taki jeden, mądry i czuły ogromnie. Koił, dawał spokój i całe morze kwiatów. Oszalałam wtedy i pomyślałam sobie: mężczyzna mojego życia! Ale to nie byłeś Ty. Zmyliło mnie to, że kochał Barańczaka i miał piękne dłonie. Bardzo był do Ciebie podobny, tak jak tamten artysta od wierszy i ten trzeci, który złamał mi serce. W każdym z nich było trochę Ciebie. Tylko, że trochę nigdy nie wystarcza.

Nie wiem, gdzie teraz jesteś, ale mam nadzieję, że jest Ci dobrze i ktoś głaszcze Cię po głowie. Że uczysz się kochać od dobrych ludzi. Nie widuję Cię w autobusach i tramwajach, mogłam Cię przegapić w metrze. Mogłam Cię mijać setki razy i nigdy nie zauważyć Twojego uśmiechu, nie rozpoznać go w tłumie. Nie martwię się, bo jest jeszcze wcześnie. Ale czasem mógłbyś mi pomachać z sąsiedniego przystanku.

Mógłbyś któregoś razu mrugnąć porozumiewawczo, kiedy przechodzisz obok pospiesznie. Zapytać o godzinę przy Dworcu Zachodnim. Wysłać mi miłego maila bez podpisu. Mógłbyś przepuścić mnie w drzwiach w osiedlowym sklepie. Dać znać, że jesteś i że o nic nie muszę się martwić.

Czajnik gwiżdże, przerywam mu w pół dźwięku. Strasznie szybko stygnie ta herbata, pięć minut i już. Możesz nie zdążyć. Na wszelki wypadek znów zalewam wodą czajnik i cała zabawa zaczyna się od początku. Jeszcze tylko kilka czajnikowych melodii. Kilka kubków, pomyłek, lekcji o sobie. Może kilka męskich i kobiecych twarzy. Gestów niepotrzebnych i bez znaczenia. Słów zbyt wielkich i nieprzystających zupełnie. Jeszcze kilka razy zaangażuję się bez sensu, żeby nauczyć się dla Ciebie, jak wiele jestem warta. Daj mi jeszcze moment. Muszę mylić się teraz, żeby nie pomylić się z Tobą. Żeby Cię z nikim nie pomylić, nie przegapić, nie ominąć. Jeszcze chwila, kilka garstek samotności. Muszę nauczyć się dobrze tęsknić.







Previous Post

Kuba Jankowski: Jestem człowiekiem sukcesu w mojej małej mikroskali (wywiad)

Next Post

Czego nie mieli wszyscy przed nim



Dodaj komentarz