O mnie          Kontakt

Najważniejsza jest czułość

Emocje / Zdrowie / Związek / 28 marca 2015

Boję się zasnąć. Wszystko śpi, on też. Wpada nam do pokoju światło latarni, wpada dyskretnie i blado. Podgląda mój strach z ulicy. Nie znam jeszcze tego miejsca na pamięć, ale uczę się go w półmroku. Jego oddech zastępuje tykanie zegara. Wyciąga rękę i szuka mnie przez sen, tak jak się szuka poduszki albo ciepła, albo zrozumienia. Wciskam się w ścianę przejęta. Piszę do niego listy z drugiej strony łóżka.

Najważniejsza jest czułośćHej, to ja.
Nie pamiętam już od jakich słów najlepiej zacząć list, od lat nie napisałam żadnego. Dlatego zacznę tak, jak to robię, kiedy dzwonię: Hej, to ja. Bo Ty wiesz, że ja to ja, z żadnym innym „ja” byś mnie nie pomylił.  Dobrze mi z tą myślą.

Śpisz jak dziecko. Ta śmieszna kropka na Twoim ramieniu podnosi się i opada. To mnie uspokaja, ta kropka. Od miesięcy nie było mi tak spokojnie. W moim świecie jest mało snu i dużo pędu, strachu dużo, wątpliwości i pracy. Dobrze, że mnie porwałeś z tego świata. W Twoim jest cicho i podglądają nas latarnie.

Boję się zasnąć. We śnie każdy jest bezbronny i czuły. Szczery okropnie. Nikt nie wie, co robi we śnie. Może chrapię? Albo wiercę się jak mysz. Może przez sen śpiewam kiepskie piosenki, może mówię o przyszłości?
Może wtulam się w Ciebie i palcami nakreślam granice przywiązania?

Muszę pisać ciszej, bo wiercisz się niespokojnie i burzysz mi zdania. Wiesz, że seks jest łatwy, prawda? Prosty okropnie. Seksu się można nauczyć, wyuczyć, w seksie można udawać. Jest zbyt dosłowny i stale niewystarczający. Nie poznasz nikogo za pomocą seksu, niczego się o człowieku nie dowiesz. Czy lubi Osiecką czy Bukowskiego? Czy marzy o locie w kosmos czy o podwyżce? Czy ceni żuki? I szczwane listy? Czy mówi do siebie, kiedy nikt nie patrzy? Czy ktoś złamał mu serce, czy mu kiedyś miłość jak ość stanęła w gardle? Seks nic nie mówi, tylko zagarnia, zawłaszcza, odrywa. Nie to, co czułość. Czułość zmienia wszystko.

Był taki wieczór, pamiętasz na pewno, w telewizji leciał horror, głupi okropnie. Śmiałeś się, a ja się kuliłam w rogu kanapy. Siorbałam herbatę ze strachu. Byłam drobnostką bardziej niż zwykle; po tygodniu harówy na najwyższych obrotach, podszyta stresem i cała z wątpliwości, zmęczona, niepewna. Drobnostka i mięczak. A Ty powiedziałeś: „nie bój się, przecież to nic strasznego” i śmiejąc się zagarnąłeś mnie całą, i tym ramieniem ogromnym odgrodziłeś od świata. A potem były całusy w czoło, całe morze całusów, całe morze głaskania i troski. I pomyślałam, że to może rzeczywiście nic strasznego. Że ten cały świat jest jeszcze do zdobycia i że to nic strasznego się bać, nic strasznego potrzebować kogoś i nic strasznego nie wiedzieć, kim się jest. Przylepiłam się jak rzep wtedy, pamiętasz? Gdybyś mnie puścił, mogłabym spaść i rozbić sobie głowę.

Nawet teraz, kiedy śpisz, próbujesz mnie chronić tą czułością. Kulę się w kącie, a Ty mnie zagarniasz ramieniem i przez sen całujesz mi skronie. Już wiem, że można z kogoś scałować strach. I ból w sercu można scałować. I samotność, i prawie wszystkie wątpliwości. Dzięki czułości jesteśmy lepszymi ludźmi.

Moja Osiecka napisała kiedyś: „coś ci powiem na ucho: najważniejsza jest czułość. Ani jędrne pośladki, ani piękna dusza ani księżyc w pełni”. I ja jej wierzę. Dlatego stawiam ostatnią kropkę i wsuwam się w ten wszechświat ogromny; Twoje otwarte ramiona. Skaczę w przepaść.

K

8ipół







Previous Post

Zawsze chciałam być ładna

Next Post

Co mi daje wiara w Boga?



Dodaj komentarz