O mnie     Reklama     Kontakt

Od lat śni mi się kilka scen

Emocje / 2 listopada 2014

Jedna po drugiej. Mieszają się ze sobą, czasami zmieniają kolejność, ale to wciąż te same historie.

Od lat śni mi się kilka scenJedna zaczyna się tak, że biegnę do domu ze szkoły, z tornistrem na jednym ramieniu. Wbiegam po schodach na czwarte piętro, głodna jak wilk i zmęczona po w-fie, otwieram drzwi i czuję zapach ruskich z cebulką. Widzę Jej uśmiech, ręce nakładające na talerz i słyszę: Kasiulka, umyj ręce i chodź szybko, bo ciepłe.

Potem jest wieczór. Słyszę, jak woła, zdrabniając moje imię. Mam jakieś dwanaście lat, wchodzę do Jej pokoju, a Ona uśmiechnięta macha mi chrupkami i mówi: chodź, zaraz się zacznie nasz serial. Siedzi na kanapie, nogi położyła na taborecie, bo jak są proste, to nie bolą. Nie lubi być sama. Ja coś marudzę, że lekcje, że mam tyle spraw, że nie mogę, ale w końcu i tak siadam i chrupię z Nią przed telewizorem. Pachnie starą szafą i chrupkami. Wiem dokładnie, co to za zapach, ale moja pamięć nie potrafi go już odtworzyć.

Kolejna scena to moja kłótnia z mamą. Sprzeczamy się, krzyczymy, ja płaczę i się buntuję. Mam kilkanaście lat, więc każdy zakaz rodziców może zburzyć cały mój wszechświat. Nagle woła nas Ona. Wchodzimy do Jej pokoju, siedzi zatroskana na swojej wersalce i kręci głową z niezadowoleniem. Zwraca się do mamy:
nie krzycz na nią. Przecież ona będzie gwiazdą. Albo świętą!

Śmiejemy się do rozpuku. Ona naprawdę w to wierzy. Kładzie mi rękę na ramieniu i patrzy na mnie – z podziwem i dumą.

Opowiada, że kiedyś zamiast serialu będzie oglądać w telewizji mnie. I że będę kimś wielkim, ludzie będą mnie słuchać. Że mam dar, mnóstwo darów. I że Bóg dał mi wszystko, co najlepsze.

Ostatnia scena jest już w nowym domu. Budzę się w nocy przerażona, słyszę szmer. Zbiegam na dół, wpadam do Jej pokoju. Łka cicho, sama nie wiem jak z takiej odległości mogłam Ją usłyszeć. Już nie wstaje z łóżka. Prosi, bym pomogła Jej przewrócić się na drugi bok. Coś Ją dławi i boli. Budzę rodziców, mama wzywa karetkę. A ja się boję. I nie mogę wybaczyć sobie tego, że poświęcam Jej tak mało czasu.

Czas

Minęło tyle lat, a ja wciąż dokładnie pamiętam uczucie, kiedy kładła pomarszczoną dłoń na moim ramieniu i mówiła, że jestem wyjątkowa. Kiedy prosiła, bym przeczytała jej kawałek Pisma Świętego i pomogła Jej go zrozumieć. Wciąż pamiętam smutną historię Jej życia – to że urodziła się w biednej rodzinie w Rosji, że była służącą, że uciekła do Polski z małym dzieckiem i jedną torbą, i tu własnymi rękami zbudowała wszystko, co miała. Że zmarło jej jedyne, ukochane dziecko. Rozsądek, niewyobrażalna siła, doświadczenie, miłość.

Dlaczego nigdy nie powiedziałam Jej, że jest najbardziej niezwykłą osobą, jaką znam?

Tańczące na cmentarzach światełka i pełne kościoły przypomniały mi dziś, że przekazała mi na zawsze coś bezcennego – wiarę. I dzięki temu jest i będzie ze mną wszędzie. W każdym sukcesie, który zawsze Jej dedykuję. W każdej porażce, kiedy przypominam sobie jak bez cienia wątpliwości powtarzała wszystkim, że będę gwiazdą albo świętą.

Uśmiecham się wtedy do siebie i próbuję zrozumieć, jak bardzo trzeba kochać i ufać, by tak mocno w kogoś uwierzyć.

Nie chcę być dziś smutna. Z uśmiechem zatrzymuję się i odmawiam modlitwę. Wierzę, że jest teraz szczęśliwa. I tym razem to ja nie mam najmniejszych wątpliwości: moja Prababcia jest dla mnie i gwiazdą, i świętą. A już na pewno najlepszym, najbardziej skutecznym coachem świata.







Previous Post

Tomasz Kot objawieniem polskiego kina?

Next Post

Fascynująca kobieta... Czyli jaka?





To też Ci się spodoba

  • Edyta B.

    Dziękuję Ci za ten tekst… piękny!

  • M

    Prababcia Cie Kasiu bardzo kochała…wielka szkoda,że nie pamiętasz swojej babci..Odeszła za szybko…w wieku 44 lat.Byłaś dla niej wszystkim.Nie zdążyła się Tobą nacieszyc. Jednego w życiu wszyscy żałujemy,że tym których kochamy poświęcamy za mało czasu…Pięknie napisane.

  • Marcino

    Ja tez sie tym wzruszyłem, Patrzyłem przez zaszklone oczy i jednocześnie sie śmiałem.Cyryl