O mnie          Kontakt

Wielcy nigdy nie śpią

Emocje / Zdrowie / 10 lutego 2014

Jackson, Monroe, Allen, Madonna, King, Edison i ja – czyli dlaczego ludziom wielkim rzadko zdarza się spać spokojnie.

Bezsenność.Od miesięcy nie mogę spać. Starość to czy depresja – wszystko jedno. Leki, babcine sposoby i genialne rady wujka Google przegrały z kretesem. Nie da rady. Wszyscy śpią, a ja łażę, ćwiczę z Chodakowską, piszę, czytam, piję zieloną herbatę, oglądam telezakupy mango i nic nie jest w stanie zmusić mnie do drzemki wcześniej niż nad ranem. Próbowałam dosłownie wszystkiego, łącznie z szantażem emocjonalnym skierowanym w stronę własnego organizmu. Łącznie z histerią odgrywaną przed lustrem. Wszystko. Moja bezsenność jest uparta jak ja. Czyli będzie ciężko.

Po co spać, skoro można wynaleźć żarówkę

Podobno ludzie wielcy nie śpią. Thomas Edison na przykład uważał sen za stratę czasu. Twierdził, że to „dziedzictwo epoki jaskiniowców” i najwyraźniej odczuwał ogromny niesmak, kiedy zdarzyło mu się od czasu do czasu przyciąć komara. Nikola Tesla miał zresztą podobnie. Woody Allen twierdzi, że głównie dzięki bezsenności jest tak pracowity i regularnie tworzy nowe filmy. Saint-Exupéry dopatrywał się  w bezsenności piękna przynoszącego inspirację.  Ale to wyjątki. Marilyn Monroe z rozpaczy nad bezsennością popadała w coraz to poważniejszą depresję. I odwrotnie – w wyniku depresji wpadała w chroniczną bezsenność. Była nieszczęśliwa, tak jak nieszczęśliwe są setki kobiet, które wyczerpane kładą się spać, a jednak jakaś siła przez niemal całą noc nie pozwala im zmrużyć oka.

Nocą łatwiej

Ze mną nie jest jeszcze aż tak tragicznie. Kiedy nie śpię, piszę teksty, które może kiedyś tutaj opublikuję. Albo które znajdą się w książce, którą kiedyś wydam. O trzeciej, czwartej nad ranem jest zawsze najspokojniej. Ręka najmniej boli od pisania i zdania sypią się gładko. Wszystko do siebie pasuje. Kiedy nie śpię, czytam dobre książki. Bo w nocy łatwiej się wzruszyć. Nocą sztuka funkcjonuje zresztą według zupełnie innych reguł niż za dnia.

Czytam Cortázara. Położyłam się, nie chciałam czytać, ale pewno źle zrobiłam, bo nie mogłam zasnąć i znów się zaczęło to, co zawsze o tej porze; przestaje się nad sobą panować, różne okropieństwa wyłażą z kątów i wydają się realne, wszystko to, co się myśli, nagle wydaje się pewne i prawdziwe i nie można się od tego odczepić (…). Względny optymizm i radość życia zachowuję chyba tylko dlatego, że do mnie nocami przyłażą nie okropieństwa, ale wizje piękna, doskonałości, geniuszu, sukcesu. Mnie się nocą najbardziej i najdotkliwiej wydaje, że jest tyle piękna do odtworzenia i zbadania, i że jest tyle sposobów i recept na sukces, że nie mogę się powstrzymać od budowania planów. Nocami stawiam fundamenty moich marzeń, które kiedy wstaję, kiedy się budzę – wydają mi się śmieszne. A plany mniej wykonalne niż nocą. Właśnie dlatego mało sypiam.

bezsennośćMedia trąbią o gotowych receptach na sen: unikaj stresu, uprawiaj sport, nie jedz późno kolacji, patrz w jeden punkt, uprawiaj więcej seksu. Wszystko to jedna wielka bzdura i naprawdę nie wiem, czy komukolwiek to pomaga. Mało śpię, dużo się stresuję, jestem furiatką, mam kolosalne marzenia i wymagam od siebie więcej niż od niewolnika. Ale nie to powoduje, że nocą nie mogę zasnąć.

Uzależniłam się od tej wyjątkowej samotności w środku nocy, która mi szeroko otwiera oczy. Od tej samotności, która mi pozwala budować w sobie coraz silniejsze przekonanie, że jestem w stanie osiągnąć więcej niż wcześniej sądziłam. Nocami burzę wszystkie bariery, pozbywam się strachu i nawiedzają mnie coraz lepsze pomysły. Noce są magiczne. Przynajmniej te moje.

Słabo sypiał Edison, Tesla, Jackson, źle sypiała Monroe. Stephen King i Woody Allen też nie sypiają najlepiej. Ja i setki, tysiące innych kobiet też na co dzień walczymy z własnym organizmem i staramy się wymusić na sobie sen. Czy coś nas łączy? Może jakiś niepokój. Może nadmiar stresu. Może problemy psychiczne. Ale chciałabym wierzyć, że po prostu skłonność do marzeń. I że te męki bezsennych nocy naprawdę wyjdą nam kiedyś na dobre.







Previous Post

Bezradność, czyli pierwszy krok do rezygnacji z siebie

Next Post

Her - recenzja niezwykłego filmu



Dodaj komentarz